W Szczebrzeszynie... i co dalej?
Zagadka z wierszykiem w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
Na każdym spotkaniu w ramach naszego projektu zadajemy słyszącym słuchaczom zagadkę. Nie chodzi nam jednak tylko o dobrą zabawę....

Na dużym ekranie wyświetlamy pierwsze wersy wierszyka, który niemal każdy z nas pamięta z dzieciństwa. Jednak nieco go okaleczyliśmy, ponieważ ukryliśmy w nim litery odpowiadające głoskom najczęściej niesłyszanym przez osoby z ubytkiem słuchu.

Kiedy pytam obecnych, jaki to utwór, prędzej czy później zawsze ktoś z sali rzuci prawidłową odpowiedź. To oczywiście „Chrząszcz” Jana Brzechwy. Proszę wtedy o przeczytanie utworu w całości. I tu przechodzimy do sedna sprawy – opowiada Beata Strzelczyk, jedna ze słabosłyszących prelegentek Fundacji. – Odgadnięcie dwóch pierwszych wersów jest prostym zadaniem – są one często cytowanym, powszechnie znanym „łamańcem językowym”, ilustrującym charakterystyczne brzmienie polszczyzny. Schody zaczynają się, kiedy przechodzimy do wersów, które nie są już tak popularne. Wtedy zadanie staje się naprawdę trudne i na sali słychać różne próby odgadnięcia dalszego ciągu – jak dotąd nikomu nie udało się odszyfrować całości...

mówi Beata.
Co chcemy przez to osiągnąć?

Za pomocą tej zagadki pokazujemy, jak przebiega u nas proces słyszenia. Prezentujemy okaleczony tekst i uświadamiamy słyszącym – tyle do nas dociera, a w wielu przypadkach jeszcze mniej... Otrzymujemy dużo mniej danych niż osoba słysząca. Rozumiemy tyle, ile uda nam się odgadnąć. A najłatwiej odgaduje się treści znane, już zasłyszane, w znajomym kontekście.

Dużo trudniej jest nam zrozumieć zupełnie nowe treści. Tym bardziej, jeśli pojawiają się w nich obce słowa, terminy. Trzeba podkreślić, że im większy ubytek słuchu, tym mniej tych danych do nas dociera. Dużo zależy również od panujących wokół warunków akustycznych - hałasu, pogłosu itp.

Między usłyszeniem a zrozumieniem treści mija nieco czasu. I w tym bierze swoje źródło szkodliwy stereotyp na temat słabosłyszących – że jesteśmy mniej inteligentni, wolniej „łapiemy”. Na spotkaniach prezentujemy również nagrania, które świetnie oddają to, jak słyszymy w różnych warunkach, przez aparat słuchowy i bez niego, z wykorzystaniem pętli indukcyjnej lub systemu FM.

Osoby słyszące często na spotkaniach mówią nam, że nie były świadome tego, z czym się zmagamy, jak trudno funkcjonować z niedosłuchem. Prezentacja zagadki i nagrań dużo im wyjaśnia

opowiada Beata.
Zrozumieć słabosłyszących

Stawiając słyszących przed naszą zagadką tak naprawdę stawiamy ich w pewnym stopniu w sytuacji, w jakiej my znajdujemy się każdego dnia.

Codzienność jednak nie jest prostym odgadywaniem znanych z dzieciństwa wierszyków. To zmaganie się z trudnymi wykładami na uczelniach, nowymi zadaniami na lekcjach w szkole, to niezrozumiałe kazanie w kościele, bełkot w telewizji, kinie czy w teatrze bez napisów, nieuprzejmy personel w urzędzie czy na dworcu, poirytowany tym, że trzeba nam informacje powtarzać po kilka razy, wycieczka z przewodnikiem, na której niewiele rozumiemy...

Aparaty czy implanty słuchowe świetnie sprawdzają się w rozmowach twarzą w twarz, w dobrych warunkach akustycznych, sprawiają, że odbieramy więcej dźwięków. Jednak to sztuczny słuch, który w dużych pomieszczeniach, w hałasie, czasem utrudnia wręcz rozumienie.

O ile naturalny słuch wybiera z otoczenia tylko potrzebne dźwięki i ignoruje to, co zbędne, o tyle protezy słuchowe – mimo dodatkowych programów – nie radzą sobie z tym na zadowalającym poziomie. Protezy słuchowe wzmacniają wszystko - szelest kartek na wykładzie, szum panujący na sali, pogłos w kościele – a to utrudnia rozumienie mowy.
Słabosłyszący też chcą rozumieć

Na naszych spotkaniach tłumaczymy również różnice w potrzebach osób słabosłyszących i głuchych. Głusi to mniejszość językowa od dziecka posługująca się Polskim Językiem Migowym. Osoby słabosłyszące to te, dla których pierwszym językiem wyniesionym z domu jest polszczyzna foniczna.

Tylko część osób słabosłyszących potrafi migać na poziomie pozwalającym rozumieć trudne teksty. Reszta, w tym osoby starsze czy wcześnie implantowane bądź późnoogłuchłe często nie miały nawet z językiem migowym kontaktu. Ta liczna grupa osób z uszkodzonym słuchem żyje najczęściej w otoczeniu słyszących, którzy posługują się językiem fonicznym, i które również nie zna języka migowgo..

Problem dostępności przestrzeni publicznej dla osób z ubytkiem słuchu w naszym kraju jest jednak bardziej złożony. To nie tylko przestrzeń publiczna jest nieprzygotowana na przyjęcie słabosłyszących. Sami słabosłyszący mają małą świadomość swoich praw i istnienia rozwiązań wspomagających rozumienie mowy.

Najwyższy czas, żeby te rozwiązania promować. Nasze społeczeństwo się starzeje, a co 4. osoba po 65. roku życia ma niedosłuch. Patrząc na kraje bardziej rozwinięte niż Polska, trzeba liczyć się z faktem, że liczba użytkowników protez słuchowych będzie rosła, a co za tym idzie – będzie też rosła liczba użytkowników systemów wspomagających słyszenie i rozumienie mowy.